Bezpieczeństwo Izraela opiera się na wspieraniu niepodległości Kurdów, a nie na zawieraniu układów z Turcją w Syrii.
Gdyby ktoś nieznający Kurdów i ich historii przeszukał Internet w poszukiwaniu informacji o ich sytuacji i o nich samych, dwie informacje od razu przykułyby jego uwagę: pierwsza, że Kurdowie są jednym z największych narodów bez państwa, a drugim byłoby, kurdyjskie przysłowie: „Żadnych przyjaciół poza górami”. Czy błędem jest stwierdzenie, że naród bez państwa nie będzie miał przyjaciół wśród innych narodów?
Dziennik Jerusalem Post opublikował 22 grudnia 2024 r. artykuł autorstwa Atara Porata zatytułowany: „ Izrael nie powinien ryzykować, stawiając na Kurdów: nasza strategia powinna opierać się na rzeczywistości ” będący jego opinią.
Ja nie zgodzę się z Poratem.
[...]
https://m.jpost.com/opinion/article-835727Open linkView original on szmer.info
Kurdystan trochę zyskał od USA. Nie ma więc powodów, by teraz przyjaciel USA, czyli Izrael, nie wspierał Kurdystanu.
Oczywiście nie robią tego z "miłości do demokracji".
Tu bardziej o geopolitykę chodzi - Kurdowie są jedynym narodem w regionie który z Izraelem nigdy nie wojował (poza Druzami którzy Izraelowi są całkiem przychylni , nawet robili jakiś plebiscyt plemienny na którym stwierdzili że lepiej byłoby odłączyć się od Syrii i dołączyć jako Dżabal ad-Duruz do Izraela).
Myślę, że zawsze chodzi o władzę i pieniądze.
Noo to też prawda - bo w geopolityce też o to w tym chodzi de facto
Nieprawda. PKK walczyła z Izraelem w latach 80-tych. Kurdyjscy socjaliści byli częścią koalicji antysyjonistycznej państw komunistycznych, która wspierała OWP.
Oo, to o tym nie słyszałem. Podrzucisz jakiś link
PKK jako taka nie walczyła. W walkach brało udział paru (chyba kilkunastu, nie pamiętam dokładnie [Edit: 25] bojowników, którzy się "zaplątali" w walki podczas szkolenia. Nie zdziwiłbym się jakby wiecej Kurdów (kurdyjskich Żydów) brało w nich udział po drugiej stronie.
Izrael wcześniej wspierał ruch kurdyjski żeby osłabić Syrię i Irak. W obecnej sytuacji, kiedy Syria przekształca się w wasala Turcji władzom Izraela będzie zależało na poprawnych stosunkach z Ankarą niż na wspieraniu lewicowei autonomii Rojavy. Izrael oficjalnie uznaje PKK za organizację "terrorystyczną", a skrajnie prawicowemu rządowi Netanyahu raczej nie po drodze z ideami Rojavy. Prędzej dogadają się z Erdoganem, tak jak dogadali się z Egiptem i Arabią Saudyjską.
Izrael dogaduje się z Erdoganem, a Ziółkowski z Rewolucji Rojavy już wymyśla kolejne fikołki logiczne, żeby to sobie w głowie poukładać.
Oczywiście, jest to jednak artykuł - jeden z wielu w ostatnich dniach z izraelskiej prasy mówiący o tym że Izrael powinien wspierać Kurdów. Wrzucamy jako ciekawostkę, tak samo jak "Kurdyjskie dylematy Izraela"
Spokojnie, zaraz się dowiesz że to gazeta której nikt w Izraelu nie czyta i że "kłamiesz i manipulujesz". xD
Ta sama gazeta kilka dni wcześniej apelowała aby Izrael zastosował real politik i porozumiał się z Turcją. To pewnie już ma miejsce, a te dyskusje w prasie to urabianie opinii publicznej do nowego sojuszu. Erdogan nie może teraz oficjalnie obwieścić, że porozumiał się z Netanyahu i porzucił Palestyńczyków, bo musi jeszcze liczyć się z opinią publiczną. Dlatego skupi się na Kurdach niestety.
Fikołki wykonuję tylko na macie. Szanse na dogadanie znikome. Antysemityzm i odbijanie Jerozolimy jest po pierwsze obsesją religijną potwierdzoną chociażby fatwą Diyanetu, a po drugie zbyt istotną częścią neoosmańskiej narracji Erdogana adresowanej do Arabów. Oczywiście niekoniecznie oznacza to realną konfrontację. Raczej będą sobie dalej wygrażać w deklaracjach.