Spyke

To otwierało nową perspektywę: często musisz dojeżdżać, ale zarazem orientujesz się, że nie jesteś przywiązany na stałe do miejsca, z którego pochodzisz. Widzisz, że jest więcej możliwości, nawet jak na kolejnym etapie będziesz potrzebował pociągu czy pekaesu.

A, ok, że w ten sposób. Wiedziałem, że coś mi umyka. Coś, co można dostrzec tylko z wielkomiejskiej perspektywy. To pokuszę się o stwierdzenie, że zapaść gospodarcza po zmianie ustrojowej była najlepszym co się mogło społeczeństwu przytrafić. Bo otwierała nową perspektywę: że za pracą (często niewolniczą) można dojeżdżać nawet za granicę, że jesteś w stanie bardzo się nagiąć żeby coś do gara włożyć, że dzieci nie potrzebują obojga rodziców w okresie dorastania i że życie pośród alkoholizmu też jest wykonalne!

KryPol to jakiś nieśmieszny żart pokroju Vice - wiesz, że to przeintelektualizowane pierdoły a mimo wszystko czasami masz ochotę rzucić okiem żeby sprawdzić poziom odklejki.

4

Trochę nie rozumiem tego tekstu.

Całość opera się o twierdzeniu że dzieci z gęściej zaludnionych terenów mogły dzięki nim iść do lepszego gimnazjum a potem lepszej szkoły średniej. No spoko. A co z mniejszymi miejscowościami gdzie dziecko w wieku 13 lat musiało nagle zaczynać dojeżdżać kilka albo więcej kilometrów dalej? Te autobusy nie zawsze było dobrze dopasowany do wszystkich godzin i klas, czasem czekało się pół albo i godzinę.

Materiał w gimbazie wcale nie był inny ani lepszy niż w podstawówce.

Gdzie ta realna korzyść dla wszystkich? Gdzie walka z nierównościami?

No sorry nie kupuje tego tekstu.

1

You reached the end

Jak likwidacja gimnazjów zwiększyła nierówności w polskiej szkole | Spyke