Żydowska organizacja antysyjonistyczna wygrała z niemieckim rządem w sądzie
Stowarzyszenie „Żydowski Głos na rzecz Sprawiedliwego Pokoju na Bliskim Wschodzie – EJJP e.V. Niemcy” nie może zostać uznane za potwierdzoną organizację ekstremistyczną w raporcie Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z 2024 roku dotyczącym ochrony konstytucji. Tak orzekł niemiecki sąd administracyjny. Oznacza to, że stowarzyszenie będzie wykreślone z listy organizacji ekstremistycznych.
To kolejny wygrany proces tego stowarzyszenia przeciw niemieckim władzom. W grudniu ubr. Berliński Sąd Administracyjny orzekł że zakaz i rozwiązanie organizowanego przez nie Kongresu Palestyńskiego w Berlinie w 2024 było naruszeniem prawa.
https://www.wsws.org/en/articles/2025/12/04/kmzy-d04.html
Z kolei lewicowe centrum kultury Oyoun wygrało wcześniej w sądzie proces przeciwko Senatowi Miasta Berlin, który wycofał dofinansowanie dla tej placówki po tym jak udostępniła swoją przestrzeń dla Żydowskiego Głosu" na zorganizowanie propalestyńskiego wydarzenia. Te trzy wyroki są przykładem jak władze Niemiec łamią konstytucję w celu uciszania krytyków Izraela.
https://www.berlin.de/gerichte/verwaltungsgericht/presse/pressemitteilungen/2026/pressemitteilung.1665248.phpOpen linkView original on szmer.info
1 reply
I oświadczenie stowarzyszenia: "Właśnie wróciliśmy z sądu administracyjnego w Berlinie, który ogłosił naszą skargę w pośpiechu na usunięcie naszego nazwiska z raportu wywiadu (czyli. Ochrona konstytucyjna) wynegocjowana. I powiedzmy krótko: wygraliśmy. Decyzja pisemna jeszcze nie jest dostępna, ale sąd poświęcił swój czas i w przeciwieństwie do zwykle odbyła się dzisiaj rozprawa ustna (zazwyczaj decyzja jest podejmowana wyłącznie na piśmie). Państwo reprezentowała kancelaria prawna z Bonn - Redeker Sellner Dahs, która od wielu lat pracuje dla państwa niemieckiego i doradza mu w różnych sprawach (takich jak dostawa broni do Izraela). Płacimy dużo pieniędzy za te brudne firmy - poprzez nasze podatki i działalność. Przeciwna strona wysłała mały zespół: prawnika, rzecznika BMI i dwóch pracowników wywiadu. Dzisiejsze negocjacje odbyły się przed pełną salą, z niemałymi przedstawicielami prasowymi, wśród nich międzynarodowymi. Z jednej strony było ciekawie, bo rzadko zdarza się, że sąd zajmuje się problemami treści, że publikowane przez nas posty są wyświetlane na dużym ekranie i dyskutowane. Sąd nie zajmuje się politycznymi sprawami, czy Izrael jest państwem apartheidu, czy nie, ale jego zadaniem jest ustalenie, czy wykonawca może poprzeć swoje roszczenie dowodami, że wzywamy do przemocy i że może to doprowadzić do zniszczenia państwa Izraela - jak twierdzą Niemcy i że jesteśmy tak niebezpieczni, że trzeba nas monitorować. Z drugiej strony, naprawdę źle jest negocjować tak daleko od rzeczywistości, podczas gdy Izrael nadal niszczy Palestynę i Liban. Wiadomości nawet nie twierdziły, że coś zrobiliśmy lub złamaliśmy jakiekolwiek prawo. Chodziło o wypowiedzi i opinie, o naszej analizie tutaj. Niemcy chcą nas wykazać w sferę publicznej, a jej instytucje - wraz z Izraelem - pracują nad tym od ponad dziesięciu lat, za każdym razem z eskalacją środków. W ramach pieniędzy wydanych na „projekty walki z antysemityzmem” różne niewielkie 2-osobowe organizacje zasiadają i tworzą wykresy dotyczące „wpływu”, jaki wydaje się mieć, oraz tworzą sieci współpracy na Instagramie pomiędzy różnymi grupami i osobami aktywnymi w tej scenie. Według jej paranoicznej wyobraźni ludzie siedzą tutaj lub w Gazie lub Libanie i czytają nasze posty po niemiecku lub angielsku a potem planują coś niebezpiecznego Sąd nie był więc przekonany do kilku postów, które słynna kancelaria wybrała spośród tysięcy naszych postów i naszego zrozumienia siebie. Dla nas była to dobra okazja, aby przemówić do publiczności, do której inaczej byśmy nie dotarli, i zaprezentować się jako "żydowski głos". Niemiecka prasa głównego nurtu wciąż eksterminuje naszą żydowskość. Jesteśmy "rozkorzystnikami", "rzekomymi Żydami", "protestującymi" czy "krewnymi Holocaustu z Kufiją w Buchenwaldzie", ale nigdy Żydami. Przynajmniej tym razem nie udało się tego ukryć. Sąd wynegocjował dziś głos żydowski przeciwko państwu niemieckiemu. Świadectwo ubóstwa dla Niemiec, że nawet do tego doszliśmy, i gratulacje dla sądu, który wciąż troszczy się o wolność słowa i wyznacza granice wszelkiego rodzaju serwisom informacyjnym i wpływów obcych krajów w Niemczech. To jest po prostu szybki zabieg w Berlinie. Więcej dopiero nadejdzie... Izrael wielokrotnie próbuje usiłować się jako ofiara, tym razem jako ofiara niektórych Żydów i Żydów w Niemczech, podczas gdy 1,4 miliona ludzi w Gazie żyje w namiotach i jest nękanych przez szczury i robale, w ramach destrukcyjnej polityki ludobójczej"