Godzina mniej za biurkiem? Niby niewiele, a jednak jest różnica. Jakie efekty daje krótszy czas pracy?
Pilotażowy program skróconego czasu pracy ruszył w styczniu, w całej Polsce testuje go 90 firm, w tym także na Dolnym Śląsku. Widać już pierwsze efekty krótszego tygodnia pracy za tę samą pensję.
https://gazetawroclawska.pl/godzina-mniej-za-biurkiem-niby-niewiele-a-jednak-jest-roznica-jakie-efekty-daje-krotszy-czas-pracy/ar/c10p2-28822665Open linkView original on szmer.info
Widziałem już na innych portalach atak na ten pomysł.
Oczywiście z jednej strony janusze biznesu dla których płatne nadgodziny to nagroda dla pracownika, z drugiej nastolatkowie o mentalności mencena czy innego libka gospodarczego, którzy myślą że 9 kobiet urodzi dziecko w miesiąc (bo wiecie 9 kobiet jest 9 razy bardziej wydajne niż jedna, więc w miesiąc przejdą 9 miesięczną ciążę).
Mam nadzieje że jednak ta idea rozkręci się tak jak idea jebania czynszożerów i deweloperów, a libkowe trolle będą musiały siedzieć z zamkniętymi dupami.
Czekam na te wnioski ministerstwa, bo na razie to chyba wszyscy sobie zdają sprawę, że jest za wcześnie, żeby jakiekolwiek wyciągać? TBH to co opisano w artykule nie do końca mi przypomina metodę naukową. Szczególnie ta biblioteka, która najpierw skraca dzień pracy, a potem go wydłuża, ale skraca tydzień pracy o jeden dzień. Osobiście boli mnie to, bo od lat powtarzam że to skrócenie dnia pracy jest właściwym ruchem, a nie populistyczne dawanie dodatkowego dnia wolnego. Niestety, chyba na poważne podejście do zbadania tematu w naszych warunkach ciężko liczyć, i pozostanie się "cieszyć" chociaż tym 4-dniowym tygodniem.
Ciekawe jak to w ogóle wyjdzie bibliotece.
Biblioteki, urzędy, czy też praca ochrony i stróżów to de facto bycie dostępnym przez określony czas.
Oczywiście popieram skrócenie czasu pracy gdzie tylko się da.
Jeśli dobrze zrozumiałem artykuł to biblioteka po prostu... skraca godziny otwarcia. Więc zgadzam się, że wnioski wyciągnięte z tego eksperymentu mogą się słabo przekładać na inne miejsca pracy.