Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
Konstytucja nie jest prawem stanowionym.
Jest. Jest uchwalana przez organy władzy państwowej (parlament), ma bezpośrednie zastosowanie i zajmuje nadrzędne miejsce w hierarchii źródeł prawa – żaden inny akt nie może być z nią sprzeczny.
Z tego artykułu nie wynika definicja małżeństwa, o czym wie prawie każdy kto umie czytać w języku polskim. Artykuł określa, co znajduje się pod szczególną ochroną prawną, a nie co jest małżeństwem. I żadna opinia egzegety od hermeneutyki prawnej tego nie zmieni.
Jeśli konstytucja jest prawem stanowionym, to polecam ci powołać się na nią podczas rozprawy sądowej. :)
Określa też czym jest związek małżeński. Ale idźmy dalej.
Jeśli konstytucja jest prawem stanowionym, to polecam ci powołać się na nią podczas rozprawy sądowej. :)
Jak już pisałem, na konstytucji opierają się prawa i nie mogą być z nią sprzeczne. To co uprawiasz to już fikołki interpretacyjne i nikt ci tego nie przyklepie.
Art. 1 § 1 KRO
Małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą oświadczenia […]
KRO to zwykła ustawa. Można ją w każdej chwili zmienić.
To co uprawiasz to już fikołki interpretacyjne i nikt ci tego nie przyklepie.
Żadne fikołki. Zwyczajny zdrowy rozsądek. Zresztą znam aż za dobrze historię kłótni o ten zapis.
Konstytucja niczego nie zabrania, nie mówi jasno, że inne małżeństwo niż związek kobiety i mężczyzny nie może zostać zawarte, nie definiuje małżeństwa wprost (choć mogłaby - definiuje multum innych pojęć).
Równość małżeńska jest jak najbardziej możliwa do wprowadzenia. Na jej drodze stoją jedynie politycy, bo nawet nie opinia publiczna.
Konstytucja […] nie mówi jasno, że inne małżeństwo niż związek kobiety i mężczyzny…
Mówi:
Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny
Przecinek
rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
Nie mówi jasno, że inne małżeństwo niż związek kobiety i mężczyzny nie może zostać zawarte
Jasno je definiuje. Nigdy nikomu zresztą wcześniej nie przyszło by do głowy, by za małżeństwo uznać pary tej samej płci. Co będzie następne? Pary ludzi ze zwierzętami? A może z poduszkami jak w Japonii? Może z dziećmi? Konstytucja tego nie zabrania? Nie mówi wprost?
Zresztą abstrahując od konstytucji, to podałem ci
Art. 1 § 1 KRO
Małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą oświadczenia […]
I niech tak zostanie. Nie róbmy parodii z instytucji rodziny. Nazywanie tego małżeństwem jest niegodne. Zresztą lewica ma na to lepsze słowo: związek partnerski.
Nie, to ty próbujesz własną opinię sprzedać jako fakt niepodważalny.
A tak naprawdę nie zależy ci wcale na wierności litery jakiegokolwiek prawa, bo jedyne o co ci chodzi, to to, że "nazywanie tego małżeństwem jest niegodne." Całą resztę twojego trajkotania można sprowadzić tylko do tego zdania.
Nikt nie robi "parodii" z instytucji rodziny, przewrażliwiony płatku śniegu.
Żeby coś w Polsce się zmieniło, to też trzeba zacząć od instytucji kosciola. Sam nie jestem wierzący ale poszedlem towarzyszyć mamie jakis czas temy - ksiadz atakowal lgbt, oraz nauke o zdrowiu w szkole…
@Kkk2237pl ja kiedyś też poszedłem do kościoła za namową ówczesnej partnerki, której rodzina jest katolicka. Usłyszałem, że ksiądz jest w porządku itp, a na kazaniu zaczął nawijać polityczną propagandę... Miałem ochotę wyjść, ale zostałem i to nie z szacunku do tego typa.
W końcu jakiś dobry news.
Konstytucja RP jest ponad prawem UE.
Konstytucja nie zabrania małżeństw jednopłciowych.
Konstytucja nie jest prawem stanowionym.
Art. 18. Ochrona małżeństwa, rodziny, macierzyństwa, rodzicielstwa
Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
Jest. Jest uchwalana przez organy władzy państwowej (parlament), ma bezpośrednie zastosowanie i zajmuje nadrzędne miejsce w hierarchii źródeł prawa – żaden inny akt nie może być z nią sprzeczny.
Z tego artykułu nie wynika definicja małżeństwa, o czym wie prawie każdy kto umie czytać w języku polskim. Artykuł określa, co znajduje się pod szczególną ochroną prawną, a nie co jest małżeństwem. I żadna opinia egzegety od hermeneutyki prawnej tego nie zmieni.
Jeśli konstytucja jest prawem stanowionym, to polecam ci powołać się na nią podczas rozprawy sądowej. :)
Określa też czym jest związek małżeński. Ale idźmy dalej.
Jak już pisałem, na konstytucji opierają się prawa i nie mogą być z nią sprzeczne. To co uprawiasz to już fikołki interpretacyjne i nikt ci tego nie przyklepie.
Art. 1 § 1 KRO
KRO to zwykła ustawa. Można ją w każdej chwili zmienić.
Żadne fikołki. Zwyczajny zdrowy rozsądek. Zresztą znam aż za dobrze historię kłótni o ten zapis.
Konstytucja niczego nie zabrania, nie mówi jasno, że inne małżeństwo niż związek kobiety i mężczyzny nie może zostać zawarte, nie definiuje małżeństwa wprost (choć mogłaby - definiuje multum innych pojęć).
Równość małżeńska jest jak najbardziej możliwa do wprowadzenia. Na jej drodze stoją jedynie politycy, bo nawet nie opinia publiczna.
Mówi:
Przecinek
Jasno je definiuje. Nigdy nikomu zresztą wcześniej nie przyszło by do głowy, by za małżeństwo uznać pary tej samej płci. Co będzie następne? Pary ludzi ze zwierzętami? A może z poduszkami jak w Japonii? Może z dziećmi? Konstytucja tego nie zabrania? Nie mówi wprost? Zresztą abstrahując od konstytucji, to podałem ci
Art. 1 § 1 KRO
I niech tak zostanie. Nie róbmy parodii z instytucji rodziny. Nazywanie tego małżeństwem jest niegodne. Zresztą lewica ma na to lepsze słowo: związek partnerski.
Nie, to ty próbujesz własną opinię sprzedać jako fakt niepodważalny.
A tak naprawdę nie zależy ci wcale na wierności litery jakiegokolwiek prawa, bo jedyne o co ci chodzi, to to, że "nazywanie tego małżeństwem jest niegodne." Całą resztę twojego trajkotania można sprowadzić tylko do tego zdania.
Nikt nie robi "parodii" z instytucji rodziny, przewrażliwiony płatku śniegu.
Żeby coś w Polsce się zmieniło, to też trzeba zacząć od instytucji kosciola. Sam nie jestem wierzący ale poszedlem towarzyszyć mamie jakis czas temy - ksiadz atakowal lgbt, oraz nauke o zdrowiu w szkole…
@Kkk2237pl ja kiedyś też poszedłem do kościoła za namową ówczesnej partnerki, której rodzina jest katolicka. Usłyszałem, że ksiądz jest w porządku itp, a na kazaniu zaczął nawijać polityczną propagandę... Miałem ochotę wyjść, ale zostałem i to nie z szacunku do tego typa.
Nie czuje sie wcale pokrzywdzony, lol.
Po prostu uwazam ze kosciol jest szkodliwa organizacja i tyle